Andamany (strona 3)




- To nie były cztery rekiny. To ciągle był ten sam. Odpływał kawałek i układał się na piasku, a my do niego podpływaliśmy. To był jeden rekin, który zamierzał sobie odpocząć po całonocnym żerowaniu.

- A ja miałem wrażenie, że ten pierwszy był większy….

No, cóż. Widzieliśmy tylko jednego rekina lamparciego, ale za to aż cztery razy!

 

W wolny od nurkowania dzień wybieramy się na wycieczkę po wyspie. Odwiedzamy położony w głębi dżungli obóz treningowy słoni. Słonie indyjskie dają się łatwo oswoić i po odpowiednim szkoleniu podejmują pracę w dżungli. Każdy ma swojego kornaka, który jest jego przewodnikiem i prawie stale przebywają we dwójkę.
Na wyspie są tylko małe wioski, szkoła i port, do którego przypływa prom z głównej wyspy, na której jest lotnisko.

W Delhi trzeba przejechać z lotniska międzynarodowego na krajowe. Można to zrobić autobusem lotniskowym – żadna atrakcja. Jedziemy 30km po płycie lotniska wzdłuż płotu. W drodze powrotnej, kiedy musieliśmy przejechać z krajowego na międzynarodowe, wybraliśmy wersję ciekawszą. Pojedziemy transportem miejskim. Autobus odpada. Wejść do środka się nie da, a wisieć na zewnątrz z naszymi bagażami tym bardziej się nie da. Załatwiamy dwa busiki, jedną „normalną” taksówkę i jedziemy. Szeroka wielopasmowa ulica, na której przepycha się dziesiątki samochodów osobowych, ciężarówek i autobusów. Jedziemy w nieznanym kierunku, wokół kłęby spalin i kakofonia klaksonów.

Ciekawe czy nasz kierowca wie, gdzie jest lotnisko?

W końcu na dużym drogowskazie pokazuje się symbol samolotu.

Teraz czeka nas tylko 8 godzin lotu i mrozem przywita nas Wiedeń.

 

Andamany• Zobacz zdjęcia - Andamany

 

 • strona 1strona 2 • strona 3 • 

 




Copyright © 2007 www.masztalerz.eu. Strona wykonana przez be2art