|
Nurkujemy, polujemy na ryby, zwiedzamy miasteczko Flekkefjord i czas wracać do domu. Przyjeżdżamy do przystani promowej w Kristiansand. Na dużej świetlnej tablicy czytamy, że nasz prom ma opóźnienie. Nie odpłyniemy o 19.00, bo prom zjawi się najwcześniej po 22.00. Dostajemy „kartki” do MacDonaldsa i tam mamy zaczekać na nasz prom. Wracamy na terminal trochę wcześniej i dowiadujemy się, że nasz prom miał kraksę (zderzył się ze statkiem rybackim), że powinniśmy się udać do Larvik i stamtąd popłynąć do Danii. Ryby są bogactwem Norwegii, jednak to chyba nie jest powód by statek rybacki zderzał się z promem i to jeszcze na dokładkę noszącym imię ważnego władcy! Larvik jest 3 godziny jazdy od Hristiansand w kierunku na Oslo i właśnie mamy trzy godziny do odpłynięcia promu. Jest ciemno, oczywiście pada deszcz. Mając przed oczami gołoledź w okolicach Ana-Sira, z duszą na ramieniu, jedziemy do Larvik.
Udało się! Zdążyliśmy!
Prom jest dwa razy większy od Christiana IV. Od linii promowej dostajemy kabiny i śniadanie gratis. Minęła północ, a prom jeszcze stoi w porcie. W końcu ruszamy. Mimo, że prom jest ogromny to dość mocno kiwa. Rano dopływamy do Fridrikshaven w Danii.
• strona 1 • strona 2 • strona 3 • strona 4 • strona 5 •
|