|
W każdej knajpce lub sklepiku jesteś długo oczekiwanym gościem, to właśnie dla ciebie zbudowano ten sklep tylko kup albo zamów coś do zjedzenia. Po wejściu do knajpki dowiadujesz się, że właściciel o imieniu Mohamed jest największym przyjacielem Polaków i że ma dla Ciebie ofertę specjalną: usmaży ci albo upiecze największą i najbardziej świeżą rybę za jedyne 40 funtów. W końcu, po długich targach zgadza się na 20 a ryba jest naprawdę świeża i smaczna. Za tą samą rybę dive – master z „naszej” bazy zapłaci pewnie 10 funtów i to będzie dalej bardzo dobra cena dla sprzedającego. Prócz sklepików prowadzonych przez Arabów masz do wyboru niezliczoną ilość centrów nurkowych, w których możesz nauczyć się nurkować albo podnieść swoje kwalifikacje. Można też wypożyczyć deskę z żaglem albo ze spadochronem z kształcie skrzydła. Wymaga to trochę doświadczenia i wprawy, ale kiedyś przecież trzeba zacząć.
Silniejszy podmuch wiatru może poderwać takiego początkującego adepta sztuki latania w górę i nieść w znanym tylko sobie kierunku. Tuż przed naszym przyjazdem jeden taki wylądował w knajpce a jego spadochron na dachu hotelu nad knajpką. Całe życie w Dahab wiąże się z wodą albo knajpką. Ten gość „wpadł” prosto z morza, na chwilkę, do knajpki. Mieszkamy w dużym kompleksie hotelowym położonym w odległości 4-5km od Dahab. W hotelu są pustki, prócz nas mieszka tu jeszcze może z dziesięć osób. Trwają przygotowania do nadchodzącego sezonu i do przyjęcia wielkiej rzeszy turystów. Rozległe tereny hotelowe pokrywane są systemem rurek dostarczających wodę i sadzone są roślinki, które niebawem zakwitną na powitanie pierwszych większych grup turystów. Lokalizacja naszej bazy noclegowej w tym miejscu niosła za sobą konieczność częstego podróżowania. Jest to dość uciążliwe. Podróże odbywa się na całkowicie odkrytej pace dżipa, często nawet w szoferce nie ma drzwi. Jeśli ktoś zapomniał czapki albo nie wziął długich spodni i przeciwwiatrowej kurtki to na końcu podróży był tak zesztywniały, że musiał być zdejmowany z samochodu. W Marsa Alam, gdzie jeździliśmy wcześniej, mieszkaliśmy w bazie nurkowej i podróże ograniczone były do niezbędnego minimum. Tym razem wybraliśmy Dahab jako cel naszego wyjazdu, bo chcieliśmy nurkować w bardzo znanych miejscach a ponadto część ma już dość mieszkania w namiotach na pustyni. Wieczorna wizyta w knajpce lub spędzenie popołudnia w sklepach może być o wiele bardziej ekscytujące.
Dla tych, którzy nurkują – Dahab jest świetne ze względu na atmosferę niesamowitego miejsca, gdzie przeprowadzane są próby bicia różnych rekordów w nurkowaniu i gdzie „wypada” być.
• strona 1 • strona 2 • strona 3 •
|