|
Po skończonym nurkowaniu jedziemy na plażę. Przygotowano tu dla nas posiłek. Witają nas chłopcy ze szkoły, która jest w sąsiadującej z nami wiosce. Będziemy wspólnie sprzątać plażę. Napychamy foliowe worki śmieciami, które przyniosło tu morze. Zjadamy wspólnie posiłek, a później chłopcy wytyczają boisko i zaczynają mecz rugby. Nasi przewodnicy zamieniają się w zbieraczy orzechów kokosowych. Z kocią zwinnością wspinają się na palmy, a później kilka wprawnych uderzeń maczetą i można wypić zawartość orzecha i zjeść soczysty miąższ. Nigdzie nie musimy się spieszyć. Zostajemy by wylegiwać się na słonecznej, piaszczystej plaży trochę dłużej. Aż żal odjeżdżać do bazy.
Ciągle szukam tego zaginionego, na początku podróży, piątku. Może coś się wyjaśni w drodze powrotnej? Z lotniska w Nandi startujemy we wtorek o 22:00. Po dziesięciu godzinach lotu lądujemy w Los Angeles i jest wtorek 13:20. Może gdzieś tu ukrył się tamten piątek?
• strona 1 • strona 2 • strona 3 • strona 4 • strona 5 •
|