HISTORYJKI





Wyprawa do królestwa Dorsza.


Są tacy, którzy twierdzą, że miejsce jest najładniejsze na świecie. Ja myślę, że jest niesamowite. Z krystalicznie czystego morzą strzelają w niebo skaliste góry. Posypane w nocy świeżym śniegiem. W nocy, której nie było. Tu pod koniec maja jest jasno przez całą dobę.

Płynę łodzią do wnętrza fiordu na ryby. Świeci słoneczko i jest piękny wiosenny dzień. Wpływam do odnogi fiordu i natychmiast z innej odnogi wypełza chmura, zaczyna wiać wiatr i siąpi kapuśniaczek. Tylko po to, żeby po chwili zniknąć i znowu świeci słoneczko. Pogoda zmienia się tu w mgnieniu oka.


Znajduję się na Morzu Północnym, za Kołem Polarnym. Prąd Zatokowy łagodzi trochę klimat, ale ciągle jestem daleko na północy. Mieszkam w przytulnej zatoczce, w której jest malutki port. Część domków zajmują wędkarze, jest mała przetwórnia ryb i baza nurkowa. Nurkowałem już kiedyś w Norwegii, na południowym krańcu i było zimno. Nie, nie ma mowy. Żadnego nurkowania. Pozostanę przy łowieniu ryb i fotografowaniu.

 

Kuter z wędkarzami obserwują z okolicznych wzgórz dziesiątki oczu.

W odpowiednim momencie skrzydlaci właściciele oczu przylatują do kutra żeby

walczyć o resztki ze sprawianych ryb.

I wtedy widać z bliska, z jaką zręcznością manewrują skrzydlaci cyrkowcy. Nagle robi się cicho, wszystkie ptaki gdzieś zniknęły, mimo, że Norweg dalej wyrzuca resztki za burtę. Przyleciał orzeł. Cały ptasi drobiazg zniknął, na wszelki wypadek. Lofoty są krainą orła Bielika. Do wody wędruje łeb dużego dorsza i po chwili orzeł odlatuje ze zdobyczą w szponach. I sam już nie wiem czy Lofoty są królestwem dorsza czy orła?  

 


 

 




Copyright © 2007 www.masztalerz.eu. Strona wykonana przez be2art