Indonezja (strona 4)




Dzieciaki zaśpiewały nam piosenkę. My im też. Wzięliśmy od pań adres szkoły i wyślemy im zdjęcia, które zrobiliśmy. 

Teraz wybieramy się do dżungli. Będziemy w parku narodowym poszukiwać Czarnych Makaków i Tarsjuszy. Makaki to małpy dorastające do 70cm wysokości a Tarsjusze to najmniejsze małpki na świecie osiągają do 15cm. Makaki spotykamy na początku naszej wędrówki. Jest niebezpiecznie. Część stada siedzi na drzewach i zrzuca orzechy kokosowe
Przewodnik polecił nam żebyśmy zabrali ze sobą drugi komplet ubrań. Koszulę, spodnie i bieliznę. Po godzinnym marszu ścieżką przez dżunglę mam mokre wszystko nawet skarpetki a to jest dopiero połowa drogi, trzeba jeszcze wrócić do auta. Powietrze jest gęste od wilgoci. Z ulgą zatrzymujemy się przed ogromnym drzewem, które przewodnik nazywa Dragon. W drzewie jest długa wąska szczelina. Przewodnik nakazuje nam ciszę. Wyciąga świerszcza z przyniesionej ze sobą buteleczki i wkłada do dziupli. Widzimy jak nad świerszczem przemyka cień i świerszcz znika. Z buteleczki wyciągany jest następny. I ten po chwili znika. Ale teraz małpka siedzi już niżej i możemy ją swobodnie oglądać. Świerszcze są przysmakiem Tarsjusza. Prawdziwy, współczesny podróżnik z dużym trudem dostrzega sens wędrówki przez dżunglę, by w końcu niewyraźnie zobaczyć w ciemnej dziupli coś, co przypomina mysz. Nie ma sklepiku z pamiątkami, nie można kupić coli. Gdyby tu było stoisko z hamburgerami albo chociaż hot-dogami, można by emocjonować się czy wytwórca hot-doga wziął nazwę dosłownie…
To już koniec wyprawy, będziemy wracać. Zatrzymamy się na krótko w Singapurze. Okazja żeby przyglądnąć się temu miejscu była jak lecieliśmy do Indonezji. Mieliśmy tu całą dobę przerwy w podróży.
Zamieszkaliśmy w hotelu położonym w centrum. Singapur jest biznesową stolicą południowo-wschodniej Azji. Supernowoczesna architektura, ogromne wieżowce, mnóstwo hoteli. Potężny port morski. A to wszystko w sterylnej czystości. Możesz poprosić kelnera żeby podał Ci posiłek na chodniku przed restauracja i spokojnie zjeść z płytek. Są idealnie czyste. Osiągnięto to drakońskimi, bezwzględnie egzekwowanymi karami. W przejściu dla pieszych wisi tabliczka. Zakazuje się jeździć tu rowerem. Jest też informacja, że za złamanie zakazu grozi kara w pieniężna równowartości 2000PLN. Nie ma żartów, ale jest czysto i wszyscy przestrzegają jasno określonych reguł.

Późnym wieczorem potężny Jumbo Jet tuż przed końcem pasa decyduje się jednak poderwać w powietrze. Przez najbliższe 13 godzin opiekować się nami będą ładne stewardesy ubrane w gustowne sarongi. Świt powitamy już w Europie.

 

Indonezja• Zobacz zdjęcia - Indonezja

 

 strona 1strona 2strona 3 • strona 4 • 

 




Copyright © 2007 www.masztalerz.eu. Strona wykonana przez be2art