|
Sardela jest rybą morską, delikatną i bardzo źle znoszącą podróże. Występuje u wybrzeży Chorwacji. Najlepsze są w okolicach miejscowości Rabac na półwyspie Istria. Skoro sardela nie lubi podróżować, wybraliśmy się do niej my. Z domu do Chorwacji jest około 900km. Niezłe austriackie i stale budujące się słoweńskie autostrady umożliwiają pokonanie tej trasy w około 11 godzin. Teraz, po sezonie, bardzo łatwo znaleźć nocleg a ceny są całkiem atrakcyjne. Nad morze mamy dosłownie kawałek, ale żeby dostać się tam ze sprzętem nurkowym trzeba użyć auta. Można dojechać nad sam brzeg. Woda rewelacyjna. Temperatura 200C. Dość silny wiatr i słoneczna piękna pogoda zwabiły nad wodę specjalistów od deski z żaglem. Po morzu „śmiga” kilkanaście kolorowych żagli. Poruszają się szybko i bezszelestnie. Dla wynurzającego się nurka mogą stanowić bardzo poważne zagrożenie. Dodatkowy argument żeby w czasie nurkowania używać bojki z flagą nurkową. Wiejący wiatr spowodował, że pod wodą pojawił się dość silny prąd. Po drodze spotkaliśmy bardzo dziwną rybę. Ryba jest dość duża, ma około 30 cm długości i trzy pary nóg. Dosłownie chodzi po dnie na nogach przypominających kształtem i wielkością zapałki. Potrafi też pływać, prezentując okrągłe płetwy z intensywnie niebieskim szlaczkiem na krawędzi. Wypytaliśmy Chorwatów i dowiedzieliśmy się, że ryba występuje dość często i nazywa się tak, jak ptak, który pierwszy przylatuje na wiosnę – do Chorwacji oczywiście. Polska nazwa jest mniej romantyczna – ślizg.
Wieczorem dobrze jest odwiedzić jakąś knajpkę. Jedziemy do miejscowości Labin. Najstarsza część miasta jest pięknie położona na wysokim wzgórzu. Wąskie, kamienne uliczki wiodą na mały rynek a w jednej z nich jest knajpka, której szukamy. Przy odrobinie, rakiji można zapoznać się z historią i ważniejszymi wydarzeniami, jakie miały tu miejsce. Z przewodnika można dowiedzieć się, że miasto ma bardzo długą historię. Z tym, że jak wszystkim wiadomo, każdy mądry burmistrz zatrudnia historyka miejskiego, który dla dobra miasta gotów jest odkopać ślady osadnictwa z dowolnej ery i umieścić wzmiankę o tym w przewodniku. Zgodnie ze zmianami zachodzącymi wzdłuż wybrzeża Adriatyku, Labin przechodził z rąk do rąk. Początki osadnictwa datuje się na 4 wiek p.n.e. Archeologowie twierdzą, że znaleźli ślady założycieli miasta – Celtów. W 3 wieku przez naszą erą Celtów zastępują Rzymianie. Później Frankowie, Wenecjanie, na krótko tureccy piraci, Austro-Węgry, Włosi. Podobnie jak na całym wybrzeżu Adriatyku, głównym zajęciem mieszkańców było rybołówstwo, szkutnictwo i wszystko to, co ma związek z morzem.
Mieszkańcy półwyspu starają się być oryginalni i do wszystkiego wnieść coś od siebie. W roku 1341 patriarcha Bertrand ustanowił Statut Labina. Statut opisywał prawa i obowiązki mieszkańców i zawierał uregulowania podobne jak dla całej Istrii. Za wyjątkiem zasad ustalania winy. Zasada, jaka tu obowiązywała nosiła nazwę „Prawo Kociołka”.
• strona 1 • strona 2 • strona 3 •
|