|
Na Panoramie meldujemy się po ponad dwugodzinnej podróży. Rafa leży poza wodami zatoki, na pełnym morzu. Piękna bezwietrzna pogoda zwabiła tu kilka innych łodzi i zapowiada się nurkowanie w licznym towarzystwie. Jednak potężna ściana Panoramy jest na tyle rozległa, że starcza miejsca dla wszystkich. Po pierwszym nurkowaniu dowiaduję się od moich młodych przyjaciół, że to jest ich kolejna ulubiona rafa w Morzu Czerwonym.
Następna ściana to Abu Kafan. Bardzo lubię tu nurkować. Zawsze staram się odpłynąć kawałek od rafy i samotnie zawisnąć „w niebieskim”. Pozostaję w bezruchu w kompletnej ciszy, słychać tylko bąbelki powietrza wylatujące z automatu oddechowego. Naokoło odcienie niebieskiego. W dole błękit przechodzi w czerń. Żadnych telefonów, klaksonów, czerwonych świateł.
To jest to, po co warto tu przyjechać.
Może być problem, jeżeli zauważę syreny. To oznacza początki narkozy azotowej i konieczność natychmiastowego opuszczenia tego uroczego zakątka. Rozglądam się uważnie dookoła. Nic. Żadnych syren i tak muszę wracać do rafy. Do partnera, który cierpliwie czeka mając mnie cały czas „na oku”.
Po powrocie do hotelu jest trochę czasu przed kolacją i zwykle siedzę na przed domkiem, w którym mieszkam z aparatem fotograficznym na kolanach. Trzeba przeglądnąć zdjęcia, wytrzeć do sucha wodoszczelną obudowę aparatu. Po ścieżce wędruje młodzieniec w wieku około 2 lat w towarzystwie mamy. Młodzieniec jest chudym Rosjaninem i człapie w sandałkach ciekawy świata.
- Mama, czto eto za ryba – pokazuje paluszkiem rysunek na ścianie - nie znaju - odpowiada mama - Dieduszka, czto eto za ryba – pytam mnie malec.
Rozglądam się dookoła żeby sprawdzić, kto jeszcze słucha. Młodzieniec prawidłowo wszystko oszacował – mam wnuka to fakt, ale po kiego zaraz wszystkim o tym paplać?
Podobno jesteśmy jedyną polską grupą, która przyjeżdża do tej bazy. Głównymi klientami są Niemcy, Holendrzy a ostatnio widać tu coraz więcej Rosjan.
Ostatni dzień nurkowy to Shaab Sheer i Shaab Cloude. Dwie płytkie rafy na otwartym morzu. Pierwsza oferuje koralowe ogrody o fantastycznych, bajkowych kształtach. Druga jest na tyle mała, że można ją opłynąć dookoła. Dostarcza wiele emocji tym, którzy nie mają orientacji pod wodą i będąc pod własną łodzią próbują do niej wracać naokoło rafy z 50 atmosferami w butli.
Po skończonym nurkowaniu, które było ostatnim podczas tej wyprawy, wrzuciliśmy do wody przewodnika i jednego z załogi. Po chwili już wszyscy pływaliśmy wokół łodzi, na której został tylko kapitan. A ten widząc, co się święci wcale się nie bronił i ostatecznie łódź samotnie kiwała się na falach a my wspólnie z załogą wylegiwaliśmy się w morzu. Porzuciliśmy naszą Fantazję tylko na chwilę. Tym razem też odwiozła nas cało do przystani.
• strona 1 • strona 2 •
|